Drodzy Parafianie, Szanowni
Państwo,
często mówimy, że Święta Bożego Narodzenia są bardzo rodzinne…
i rzeczywiście tak jest. Ludzie odwiedzają się nawzajem, czasem po długich
latach, o wiele częściej najbliżsi wracają do rodzinnego domu.
Dla nas tym rodzinnym domem jest
parafialna Wspólnota, nasz Kościół, do którego nie tylko należymy, ale go
współtworzymy i jest On taki, jacy my jesteśmy. Podobnie jak jest w rodzinie i
wśród tych, którzy tę rodzinę tworzą. Myślę więc, że nie tylko przyjdziecie do
kościoła na Pasterkę, ale także w kolejne niedziele, święta, a może i w dni
powszednie. To przecież właśnie Jezus nas jednoczy, gromadzi i zaprasza… i z
Nim najpierw te Święta chcemy spędzać. Byłoby źle, gdybyśmy zadbali o to
wszystko co zewnętrze (wystrój, sprzątanie, dekoracje, potrawy… to wszystko
potrzebne), ale zapomnieli o najważniejszym - o Panu Jezusie. Gdyby przeszło
nam świętować bez Tego, dzięki Któremu te Święta są, gdyby zabrakło Jubilata…
Moi Drodzy,
zadbajmy, aby była uroczysta, godna i przede wszystkim z
Bogiem. Niech nie zabraknie więc opłatka, Słowa Bożego – czytania Pisma świętego,
wspólnej modlitwy, przebaczenia, życzliwości i szczerych, nie zdawkowych, ale
głębokich, płynących z serca i - co najważniejsze – szczerych życzeń.
Ale zanim usiądziemy do wspólnej
wieczerzy niech każdy włączy się w jej przygotowanie. Nie tylko czekać na
zmęczona już żonę czy mamę, ale coś w tym domu zrobić. Jest okazja, by
mężczyzna, tata się wykazał, dzieci zaangażowały (nie tylko walcząc o pilota i
czytając SMSy).
A kiedy wzejdzie pierwsza gwiazdka,
zapal świecę na stole, tę która przypomina światło Jezusa, ale też Twój dar dla
biednych. Przeczytaj Ewangelię o narodzeniu Jezusa (z Ewangelii św.
Łukasza rozdział 2), odmów wspólnie modlitwę… Nie wstydź się - pokaż, że jesteś
człowiekiem wierzącym, a później podziel się opłatkiem. Bez względu na to, kim
jesteś (dziadkiem, babcią, mężem, żoną, rodzicem, dzieckiem, sąsiadem…)
podziękuj za wszelkie dobro: to codzienne - miły i życzliwy uśmiech (może go
tak mało na co dzień), dobry uczynek, modlitwę, bycie razem (chociaż nie raz
nie było łatwo). Zaproś nie tylko bliskich,
ale może sąsiada czy sąsiadkę - bo są sami, bo mają dzieci daleko albo o
starszych rodzicach zapomniały. Pójdź z dobrym słowem do tego, z kim się
poróżniłeś… Może latami trwasz w gniewie albo zaledwie wczoraj się pokłóciłeś.
To chyba dobra okazja do pojednania, przebaczenia, zgody. Powiedz słowo „przepraszam”,
ale tak szczerze - z serca, z całą świadomością, bo może już tyle zła się
nawarstwiło... Napisz e-maila albo zadzwoń do tych, o których dawno
zapomniałeś, a może są sami, smutni i tylko przez okno wyglądają, jak mrok
zapada i ostatni goście spieszą do swoich bliskich... Nie wstydź się zaprosić
rodziców, chociaż może mieszkają na wsi, są niewykształceni, prości - daj im
znak prawdziwej, szczerej i autentycznej miłości i wdzięczności.
Moi Drodzy,
W ten przedświąteczny czas staję więc i ja przed Wami jak ojciec
przed swoimi Dziećmi, jak brat wśród Najbliższych (tak jak w rodzinie). Zapalam
te świece, biorę do ręki ten biały opłatek i całym sercem przepełnionym modlitwą
ogarniam Was wszystkich tu obecnych i nieobecnych, dobrych, życzliwych i tych,
którzy czasem serce ranią… i każdemu z Was mówię „dziękuję” za wszelkie dobro,
jakiego od Was doświadczam, a pewnie nawet czasem go nie dostrzegam na co dzień.
Dziękuje za Waszą obecność, Waszą wiarę i przykład chrześcijańskiego życia,
każda modlitwę i westchnienie do Boga, życzliwe słowo i uśmiech, chociaż tak
niewiele go jest na co dzień. Dziękuję
za troskę o Kościół, i rodzinne życie, za tę Wspólnotę parafialną i Waszą małą Wspólnotę
rodzinną (wiem, ile razy w tego powodu doświadczacie radości, jesteście dumni z
dzieci i wnuków, ile piękna i głębokiej radości, ale niestety tez czasem smutku
i bólu).
I mówię „przepraszam”, bo wiem, że jestem człowiekiem słabym i brakuje mi czasem cierpliwości i pokory, zrozumienia… jestem wybuchowy, impulsywny i czasem może zbyt ostry.
I życzę z głębi serca, by Matka Boża, nasza Matka - adwentowa Wspomożycielka wypraszała Wam potrzebne łaski na każdy dzień życia osobistego i rodzinnego. Abyście czuli Jej matczyną opiekę, troskę spojrzenia… i nigdy jej nie zasmucali… Niech Ona będzie strażniczką Waszego życia rodzinnego, pomocą w trudnościach i smutku. Życzę, by radość Bożego Narodzenia pozostała w Waszym domu nie tylko na dziś i jutro, ale każdego dnia - na zawsze. Żeby Jezus był nie tylko Gościem, który po Świętach odjeżdża, ale stałym mieszkańcem, na każdy dzień Nowego Roku.
Wasz proboszcz,
ks. Jan Szubka