Zdjęcia z Bierzmowania 2009
Dzięki uprzejmości p. Agnieszki zdjęcia możecie obejrzeć
TUTAJ.
??? PO CO NAM BIERZMOWANIE ???
"Bierzmowanie to nie temat wzięty z obłoków, w którym bujają mądrzy teologowie, ale faktyczne
źródło duchowej mocy, która może bardzo silnie wpłynąć na życie człowieka i pomóc w rozwiązaniu jego istotnych problemów. Kiedyś usłyszałem słowa, że sakrament bierzmowania to
źródło mocy Ducha Świętego, które dla niektórych ludzi od samego początku jest skutecznie zamknięte. Źródło niby jest, ale nic z niego nie tryska. Dzieje się tak wtedy, gdy sakrament nie napotyka w sercu człowieka żadnej wiary, modlitwy i pragnienia Boga.
Bierzmowanie to nie jest magia, biskup niczego w tobie nie zaczaruje. Ale
Duch Święty, jeśli napotka twoje pragnienie Boga i żywą wiarę,
może dokonać wielkich rzeczy. Nie znaczy to, że twoja przemiana będzie od razu dostrzegana przez innych.
Bóg działa skutecznie, ale często bardzo dyskretnie. Kiedy nowe życie przyniesie obfity owoc, nie będziesz miał wątpliwości: nie dokonałem tego własnymi siłami. Będziesz
doświadczał, że jest Ktoś, kto prowadzi twoją myśl, wspomaga działanie, kto cię prowadzi przez życie.
Bóg to ktoś żywy! Ktoś, kto codziennie chce mi powiedzieć coś innego. Ktoś, kto pozwala mi odkrywać na nowo swe Boże tajemnice. To osobowe spotkanie z Bogiem, to niesamowite doświadczenie Absolutu może dokonać się jedynie w Duchu Świętym.
Co zrobić żeby na trwałe zachwycić się Bogiem? Czy przeczytać jeszcze jedną książkę, wstąpić do nowego ruchu, szukać mądrego spowiednika? To wszystko mogą być dobre pomysły. Najważniejsze jednak to
przyjąć Ducha Świętego, który jest nie tylko spojrzeniem, ale i zakochaniem Syna w Ojcu i Ojca w Synu.
Widziałeś zapewne górski potok płynący z olbrzymim hukiem, wodę pieniącą się wśród skał. Duch Święty to taka rwąca rzeka miłości, która przepływa od Ojca do Syna i od Syna do Ojca. To jedyny strumień, który płynie w obie strony. Wielu chce o własnych siłach odkryć Boga, znaleźć Go, zakochać się w Nim. To próżny trud. To tak, jakby ktoś szedł zarośniętym brzegiem rzeki, pełnym drzew, gąszczy, krzaków, i kaleczył się przy tym. Jego wędrówka byłaby nieustannym mozołem i trudem. Posuwałby się bardzo powoli, a tuż obok płynęłaby żywym nurtem rzeka. Może i ty w swoim życiu idziesz przez gąszcz suchych modlitw, nieprzeżytych w pełni, „przestanych” Mszy świętych. Zachęcam cię – wskocz w żywy, wartki nurt miłości Ducha Świętego. On porwie cię ku Ojcu, ku Synowi.
Duch Święty jest niezmierną mocą, rzeką płynącą do nieba, ale prosząc o Niego, ty sam musisz uklęknąć i wznieść ręce. A kiedy zstąpi na ciebie, to już wtedy wszystko będziesz mógł w Tym, który cię umacnia. On pozwala patrzeć każdemu w oczy i mówić spokojnie: tak, modlę się, chodzę do kościoła, jestem chrześcijaninem. Dopiero wtedy jest się naprawdę wolnym człowiekiem. Boży dar mądrości, jaki daje sakrament bierzmowania, jest naszą potężną tarczą w walce ze złem, w walce o piękne, sensowne, Boże życie. Nie bez przyczyny symbolem Ducha Świętego jest gołębica. Duch tchnie, kędy chce. Swoim porywem wydobywa On ludzi z przeróżnych zakłamań i złudzeń. Wznosi ich ku prawdzie.
Chciałbym wspomnieć o pewnej ikonie, chyba najsłynniejszej na świecie. Namalował ją Andrzej Rublow, a widnieje na niej Trójca Święta. Twórca przedstawił na ikonie Osoby Boskie pod postaciami trzech aniołów siedzących przy stole. Anioł z prawej strony przedstawia Ducha Świętego. Jest ona zapatrzony w dół, jakby z nieba patrzył na ziemię – tam, gdzie będzie posłany. Stół, przy którym siedzą aniołowie, ma cztery krawędzie. Jedna z nich pozostaje wolna. To miejsce jest puste. Czyżby autor nie dokończył swojego dzieła? Nie - to miejsce czeka na ciebie. Bóg zaprasza cię do swojego domu, gdzie panuje miłość, pokój i dobro. Po to właśnie posyła Ducha Świętego, by On wprowadził cię w tajemnicę Boskiego życia. Zaprowadził do tego stołu. Stwórca poprzez Ducha Świętego zaprasza cię do rozmowy miłości, która od wieków trwa w Nim samym.
Jezus mówił do Żydów wprost:
macie oczy, ale nie widzicie, macie uszy, ale nie słyszycie. Jak to wygląda w praktyce, można dostrzec w historii uczniów idących do Emaus. Cały dzień wędrowali z Jezusem i Go nie rozpoznali. A poza tym uświadomili sobie, że słuchając całymi miesiącami nauk Jezusa, zachwycając się nimi, w istocie niewiele z nich zrozumieli.
Apostołowie przez trzy lata oglądali Jezusa, ale Go nie widzieli i nie słyszeli. Widzieli swoje plany, jakie wiązali z osobą Mesjasza. Słyszeli przede wszystkim wewnętrzny głos swoich pragnień: jak Jezus zasiądzie na tronie – ależ my przy Nim karierę zrobimy! A potem nastąpił szok Golgoty. Zdumienie Emaus. Szokująca radość spotkań z Jezusem zmartwychwstałym. Aż wreszcie dzień zesłania Ducha Świętego, kiedy to oczy otworzyły się im do końca. Można powiedzieć, że od tego momentu już przez całe swe misyjne życie opierali się na darach, które wtedy otrzymali. Od tej chwili już nie chcą czegokolwiek narzucać Jezusowi, nie mają w sercu swoich koncepcji, ale oddają się zupełnie w służbę Jego dzieła.
A może i ja nie umiem patrzeć dalej? Widzę księdza, kościół, Pismo Święte, święty obraz. Widzę różne pobożne rzeczy, słucham wielu pobożnych słów, ale samego Jezusa może w tym wszystkim nie widzę.
Usłyszeć Ewangelię głoszoną w języku swojego życia – to nie zdarza się powszechnie. Niewielu tak naprawdę doświadcza tego, że ich szkolne problemy i treści niedzielnych czytań to jeden świat! Nie każdy z tych, którzy są w kościele, rozumie, że jego dramaty rodzinne – agresja w domu, alkoholizm, rozwód – mają swoje wyjaśnienie w Biblii. Duch Święty jest największym tłumaczem wszech czasów. To On może nam przetłumaczyć Bożą mowę, Boże słowo na nasz język, na język naszego świata.
"***
Powyższy tekst stanowi wybrane fragmenty książki
ks. Piotra Pawlukiewicza pt. "Po co bierzmowanie"Więcej informacji o książce można przeczytać
tutaj, zaś więcej o Autorze można znaleźć
na jego stronie.